1. Przygotowujemy recepturę mydła kawowego w kalkulatorze.
  2. Odmierzamy oleje, rozpuszczamy.
  3. Gotujemy kawę, wystawiamy na zewnątrz do wystygnięcia.
  4. Zapominamy o wszystkim, ogarniamy dom, dzieci, zabawy, jedziemy na zakupy.
  5. Wracamy 3 godziny później, przypominamy sobie o mydle.
  6. Odcedzamy kawę, dodajemy sodę kaustyczną (uwaga baaaaardzo żrące), mieszamy, zostawiamy na zewnątrz.
  7. Szykujemy formę, blender, mielimy kawę (peeling), odkorkowujemy olejek kawowy (nowy nie sprawdzony !).
  8. Ponownie podgrzewamy oleje, ciepłe przenosimy na miejsce pracy (u mnie łazienka;)
  9. Stwierdzamy że ług ma dobrą temperaturę i wpadamy na pomysł, żeby dodać do niego śmietanki 36%, bo było mało płynów a poza tym kawa ze śmietanką fajnie brzmi 😉
  10. Zauważamy, że jednak była za wysoka temperatura na jakikolwiek nabiał i doszło do zważenia ale co tam, dalej nie myśląc wlewamy wszystko do olejów.
  11. Duuuużo za wysoka temperatura!!! Bo przecież śmietana podgrzała z powrotem ług.
  12. Blendujemy sobie spokojnie, odlewamy 1/4 do pojemnika z dwutlenkiem tytanu, będzie śmietankowa część trochę jaśniejsza ;).
  13. Do reszty dodajemy kawę i olejek eteryczny, sekundę mieszamy i przelewamy do foremki.
  14. Sprawdzamy drugą część a ona gęsta. Nie da się przelać więc przekładamy szpatułką i ładnie uklepujemy – co za bardzo nie idzie bo sztywnieje coraz bardziej !!!
  15. Po chwili bierzemy patyk żeby zrobić mazy i stwierdzamy, że wszystko zaczyna rosnąć, wkładamy szybko do wanny (plusy łazienki) i z rozdziawioną buzią obserwujemy spektakl erupcji budyniowej.
  16. Smucimy się lekko, że nam nie wyszło ale po chwili przypominamy sobie o 10 minutowym mydle robionym na ciepło.
  17. Wrzucamy wszystko z powrotem do garnka, prawie parząc sobie ręce, zeskrobujemy co wykipiało i zaczynamy blendować. Robimy to przez jakieś 5-10 minut i nie wiedząc dokładnie jak te mydło ma wyglądać (bo to nasz pierwszy raz) stwierdzamy w pewnym momencie “dość” i przekładamy z powrotem do foremki.
  18. Upiększamy jak się da i dajemy do piekarnika na noc (ok 80*C).
  19. Rano wyciągamy i uradowani, że wygląda dobrze kroimy na kawałki.
  20. Test językowy nie wykazuje pieczenia więc wszystkie kostki odkładamy do dojrzewania  🙂

imag1722_1
 
W ten oto sposób sprawdzamy empirycznie jak wyglądają skutki za wysokiej temperatury i dowiadujemy się, że w 10 minut da się odratować takie mydło. Może i nie będzie wyglądać tak jak chcieliśmy bo wszystko zmieszane i  bardziej przypomina mydło na ciepło niż zimno ale z totalnej bezmyślnej klapy wyszliśmy zwycięsko.

Dodaj komentarz