W tym roku okres świąteczny był dla mnie totalnym szaleństwem, praktycznie całkowicie skupił się na przygotowaniu domu na pojawienie się nowego członka rodziny. Na wigilię na szczęście zaprosiła nas siostra, więc mieliśmy jedną rzecz mniej do ogarnięcia ale i tak wyobraźcie sobie, jak wygląda dom w którym przez tydzień urzędowało 3 chłopaków (w tym dwa małe urwisy),  plus niewychowany pies z ADHD a wy wracacie do niego z maleństwem i zostały wam dwa dni do Świąt 🙂 Totalne wariactwo, pozostaje jedynie pogodzić się z brudnymi oknami, przystroić choinkę, cieszyć się i dziękować rodzinie za pomoc.
Pomimo wszystko mogę powiedzieć, że był to czas magiczny i w tym całym chaosie nawet znalazła się chwila na zrobienie mydła. Co jak co ale dwu tygodniowa przerwa bez mydlenia to stanowczo za dużo by było 🙂
Składników w domu nie za wiele, tylko podstawowe oleje dające mydło uniwersalne a tego to na razie mam w nadmiarze. Przydałoby się coś specjalnego, dającego ekstra właściwości, coś  co można znaleźć praktycznie w każdym domu a tym bardziej w okresie świątecznym.
Tym super czymś wyszperanym w mojej kuchni jest MIÓD. Każdy z nas, a przynajmniej każda kobieta wie, że miód ma wiele właściwości leczniczych. Począwszy od zastosowania zewnętrznego typowo kosmetycznego (maseczki, peelingi, okłady, balsamy, kremy) po celowe działanie lecznicze (regeneracja naskórka, leczenie skaleczeń, oparzeń). Nawet pomijając zastosowanie wewnętrzne, można by długo opisywać zalety miodu. Nie bez kozery jest to jeden z najstarszych specyfików wykorzystywanych w  kosmetyce.

“Dzięki swoim aktywnym składnikom odżywczym, miód doskonale wpływa na kondycję skóry. Z reguły jest dobrze przyswajalny oraz łatwo się wchłania, a jego poszczególne walory są dostosowane do każdego typu cery – zarówno suchej, jak i łojotokowej i mieszanej. W pielęgnacji skóry trądzikowej, wykorzystuje się jego silne właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne. Pomaga on usunąć nadmiar sebum, minimalizuje stany zapalne, oraz zaczerwienienia. Antybiotyczne składniki odkażają, natomiast silne właściwości regeneracyjne zmniejszają predyspozycje do tworzenia się przebarwień i blizn.  Miód doskonale nawilża skórę, uelastycznia jej struktury oraz działa łagodząco. Jego działanie ujędrniające i przeciwzmarszczkowe uzasadnia zawartość glikogenu. Z kolei obecność kwasów owocowych, powoduje właściwości złuszczające naskórek, oczyszczające, oraz ujednolicające koloryt skóry” (www.wylecz.to)

Wszystko to aż się prosi żeby dodać miód do naszego mydła.
Moje mydło ma dwie warstwy, jedna z dodatkiem naparu nagietkowego druga z miodem. Użyłam miodu wielokwiatowego natomiast jaki Wy miód zastosujecie nie ma to specjalnego znaczenia. Trzeba pamiętać o paru innych ważnych rzeczach które mogą wpłynąć na walory mydła.
Przede wszystkim miód = cukier a cukier = wysoka temperatura.
Co to powoduje?

  1. miód dodany do ługu podnosi jego temperaturę i karmelizuje – co za tym idzie mamy brązowy kolor i specyficzny zapach.
  2. dodany do “budyniu” zachowuje się tak samo, co przy wysokich temperaturach początkowych oleju i ługu może spowodować nawet erupcją mydła z formy a w najlżejszym przypadku częściowym przeżelowaniem (jak na zdjęciu poniżej), brązowym kolorem i jaśniejszymi plamkami.  Te ostatnie nie wpływają na jakość mydła, jedynie na jego wygląd estetyczny co może się nie podobać.
Co więc zrobić, żeby tego uniknąć :

UTRZYMYWAĆ NISKĄ TEMPERATURĘ !!!

  1. Zarówno ługu jak i olejów.
  2. Gotowe mydło przelane do formy absolutnie nie izolujemy i nie wkładamy do piekarnika (no chyba, że ktoś celowo chce przeżelować mydło i odpowiada mu kolor który uzyska) Dalej utrzymujemy niską temperaturę, włożenie do lodówki lub zamrażalnika jak najbardziej nam pomoże. Cieszmy się, że w końcu mamy zimę i wystawiajmy mydło na zewnątrz :).
  3. Mniejsze foremki łatwiej schłodzić, przy większych – drewnianych nawet zamrażalnik może nie pomóc i mydło częściowo przeżeluje zostawiając ciemniejszy okrąg w środku mydła
  4. Nie przesadzajmy z ilością miodu bo mydło będzie długo miękkie i maziste, co też mi się przytrafiło. Generalnie wg różnych źródeł 1 łyżka miodu na pół kilograma olejów jest wystarczająca.

Moje mydło początkowo wyglądało obiecująco, pomimo swojej miękkiej konsystencji, natomiast po tygodniu zaczęło zmieniać kolor. Nawet góra z czerwoną mikką straciła barwę. dlatego powtórzyłam recepturę zdecydowanie zmniejszając ilość miodu do 1 łyżki na 500g olejów plus odrzuciłam napar z nagietka (może to połączenie nie było za dobre) Generalnie nagietek zastąpiłam kawą i zmniejszyłam ilość wody z czego wyszły  kawowo-miodowe trójkąty.
 

 
 
 

Dodaj komentarz