Mało czasu do Świąt zostało a tu ciągle ktoś dzwoni i pyta czy jeszcze mam jakieś mydło na prezenty?
Mile zaskoczona  i całkiem nieprzygotowana na taką okazję siedzę i ciągle liczę czy starczy mi tych mydeł, czy nie. Bo dla siostry, teściowej (trza się pokazać:), przyjaciół, znajomych itd.. Wychodzi na to, że starczy ale że mydło wciąga a człowiek niepewny to dorabiam na ostatni moment co się da.
Niby nie zdąży dojrzeć ale w dwa tygodnie to pH się unormuje, jak damy soli to będzie stosunkowo twarde a nawet baaaardzo twarde więc czemu by nie robić. Na etykietce zawsze można dopisać ” Z używaniem poczekać do 3 Króli ” 🙂 albo “Specjalne mydło do użycia tylko w nowym roku”. Grunt to zabawny tekst i prezent też będzie fajny. Także kochani mydlarze, uzależnieni i chętni do obdarowywania innych zmydlajmy dalej to co olejowe i w spiżarni zalega….
W ten oto sposób powstało parę świątecznych trójkątów. Przy okazji wypróbowana nowa foremka silikonowa.

Zakupiona na Ali, wyczekałam się z 1,5 miesiąca na nią ale było warto.
Wychodzi z niej 10 dość dużych trójkątów. Jak chcecie zalać do pełną to tak 1800g mydła trzeba, czyli każde mydełko po 180g ale można zmniejszyć do 150g i też będzie fajne. Jak dla mnie świetna, brakowało mi czegoś takiego z czego gotowa “kostka” – w tym przypadku trójkąt – powstanie. Bez zabawy w cięcie i obrabianie krawędzi – wychodzi prawie idealne 🙂
Wracając do naszego świątecznego mydełka. Tak jak lubię użyłam tłuszcz wieprzowy – czyli po prostu smalec – mam ze sprawdzonego źródła i ostatnio przy tych mrozach uwielbiam nim (sobie i dzieciakom) smarować buzie. Uwierzcie mi jak już się przyzwyczaicie do zapachu to efekty są super. Tylko trzeba unikać psa przez jakieś pół godziny bo może was wylizać 😉
Smalec daje fajne twarde i białe mydło także jak znalazł na ten ostatni moment przed świętami.
Dodatkowo oleje: kokosowy, ryżowy, kukurydziany.
Ryżowy jest rewelacyjny dla dojrzałej cery i wrażliwej skóry a poza tym jeden z tańszych olejów o takich właściwościach więc praktycznie w każdym moim mydle występuje.
Kukurydziany odkryłam ostatnio na półce w supermarkecie, koszt stosunkowo niewielki a właściwości też nawilżające. Jedyny minus to stosunkowo miękka kostka, ale temu można zaradzić solą albo odpowiednią ilością tłuszczów stałych.  Użyłam go pierwszy raz także za parę tygodni okaże się czy zostanie na dłużej w moich przepisach.
Tak jak pisałam dodatkowo do wody na ług dodałam sól i cukier, żeby mydło było twardsze i ładnie się pieniło. Natomiast, że z tą solą różnie bywa tzn dokładnie z jej rozpuszczaniem to pomyślałam sobie, że chyba wezmę całą bankę wody demineralizowanej i wsypię do niej odpowiednią ilość soli i cukru, żeby na przyszłość mieć mniej roboty z rozpuszczaniem. Będzie gotowy roztwór do szybkiego użycia, tylko odmierzyć odpowiednią ilość dodać NaOH i będzie gotowy ług. Co o tym myślicie chyba dobry pomysł prawda??
Tłuszcze rozpuściłam osobno, najpierw stałe a potem dolałam płynne, żeby było szybciej chłodne. Chociaż dużym plusem jest temperatura na zewnątrz i ług wyjątkowo szybko uzyskał odpowiednią temperaturę – co przy robieniu mydła na szybko naprawdę pomogło :).
 
Zmieszane w poniżej 50C  (na zdjęciu u góry oleje jeszcze za ciepłe) – nie wiedziałam jak zareaguje nowy olejek pomarańczowy i wolałam mieć niższą temperaturę.
Po chwilowym zblendowaniu dodałam biel tytanową –  wymieszałam i całość podzieliłam na 3 części. Do jednej olejek pomarańczowy – nic się na szczęście nie stało ale tak na wszelki wypadek jakby miał zabetonować – to patent na to żeby reszta się uratowała.
Do pozostałych dwóch dodałam nowe barwniki na bazie mikki – czerwień i zieleń. Odcienie jak na mnie za mało wyraziste ale z mikką tak już jest i albo komuś pasuje albo nie. Ja na razie jestem w fazie oswajania się…
Mydło wylewałam warstwami: biała, czerwona, zielona i pomimo równego podziału na 3 części i nakładania łyżką to i tak warstwy wyszły nierówne i lekko zmieszane. Następnym razem muszę jakiś inny patent na tą foremkę znaleźć, żeby było prościej…
 
Na górę posypałam skórkę pomarańczową.
Mydło miało iść do piekarnika ale że akurat pierniki się piekły to zaległo na szafie i już po 5 godzinach samo wyszło z foremki.
Jeszcze nigdy tak szybko mydła nie wyciągałam ale poszłam je pooglądać  i stwierdziłam że miejscami odchodzi od foremki więc spróbowałam i samo wyszło. Kolejny plus tej formy.
Tak wyglądało zaraz po wyjęciu, czuć było jeszcze delikatną konsystencje, szczególnie na brzegu u góry ale generalnie było twarde.
imag1373
Teraz leżakuje i czeka na chętnych.
Mam nadzieję, że innym spodoba się tak jak mnie 🙂
 
 
 
 

Dodaj komentarz