cropped-imag1225.jpg
No właśnie – nowe hobby, tak sobie myślałam trzy lata temu gdy pierwszy raz zrobiłam mydło.
Ponieważ jestem osobą bardziej sprawną manualnie niż teoretycznie to wcześniej tych przeróżnych zainteresowań była cała masa. Od szydełkowania, filcowania, patchworku decoupagu, po upcycling dziwnych rzeczy znalezionych na złomowcu ( niektóre nawet opłacało się sprzedać za granicą:).  Niestety te pomysły nie wytrzymywały próby czasu.  Mi brakowało, zapału i cierpliwości a hobby okazywało się zbyt wymagające finansowo, czasowo albo po prostu nad efektami trzeba było dłużej popracować. Wiecie zdobyć doświadczenie a tego  mi się nie chciało bo brak cierpliwości chciałby mieć od razu i bez wysiłku super efekty ;P.
Z mydłem byłam pewna że będzie tak samo.
Pierwsze mydło zrobiłam jak urodził się mój synek. Już nie wiem co mnie wtedy popchnęło do tego i skąd wzięłam pierwszy przepis. Na pewno chciałam – bardziej naturalnie – żeby moje dziecko tyle CHEMII w życiu nie miało. Pomogły mi informacje z różnych polskich blogów i pewnie stamtąd był przepis ale jak to mydło wyglądało i co w sobie zawierało nie mam pojęcia :). Pomimo mojej krótkiej pamięci wiem na pewno, że efekt musiał być zadowalający bo od tamtego czasu (a już minęły ponad 3 lata) dalej robię mydło.
Dobrze mieć taki miernik czasowy 😉 tzn. datę urodzenia syna…
Po pozostałych zainteresowaniach mam całą skrzynie dziwnych rzeczy. Ostatnio w ferworze porządków i braku miejsca na sprzęt mydlany zaczęłam ją opróżniać. Ilość tych rzeczy oraz myśl, że tyle pieniędzy mogłam wydać na składniki do mydła a nie na filc czy też kolorowe papiery natchnęły mnie do założenia tej strony.
Postanowiłam, że skoro moje hobby wytrzymało próbę czasu i inni pytają o jego efekty w celu zrobienia prezentów świątecznych to podzielę się z Wami moimi mydełkami. Może dzięki temu ktoś tak jak ja przestanie szukać i w końcu znajdzie coś co na stałe zagości w jego życiu…

Dodaj komentarz